Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Zbrodnia. Grzech. Bóg. Władza- czyli początki włoskiej mafii wg Mario Puzo!


Dzisiaj macie okazję przeczytać gościnny tekst Leny oraz zobaczyć jeden z jej rysunków.


Zbrodnia. Grzech. Bóg. Władza- czyli początki włoskiej mafii wg Mario Puzo




Mogłoby się zdawać, że człowiek, który wykreował postać tak kultową jak „Ojciec chrzestny” spali się na każdym innym polu chociażby próbując dorównać poprzedniej historii. Fakt, książka „Rodzina Borgiów” to po prostu nie to samo… Ale tylko ślepy głupiec, zamknięty na naszą rzeczywistość, nie zauważy trafności i geniuszu przedstawienia najsłynniejszej papieskiej rodziny jako podwaliny działalności mafijnej. Książka w urzekająco prosty, surowy sposób pokazuje jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić dla władzy. Ale zacznijmy od początku. 

środa, 1 kwietnia 2015

Dlaczego Dracula przetrwał próbę czasu?



 Znów u nas zawitał Obejrzyj-Przeczytaj-Zagraj...bądź nie, przeczytajcie co tym razem dla was przygotował.


No właśnie, minęło już trochę czasu od mojego ukończenia prozy Brama Stokera, ale wciąż nie mogę do końca przestać o niej myśleć. Wydaje mi się, że analiza tytułowego pytania może być ciekawym pomysłem. To już trochę ponad sto lat od napisania tego wiekopomnego dzieła, a mimo to czyta się je zaskakująco przystępnie. Spróbuje więc nakreślić kilka powodów, dla których moim skromnym zdaniem, opowieść o legendarnym hrabi tak dobrze przetrwała próbę czasu.

czwartek, 26 marca 2015

S.E.R. mówi, że: 2!

Dziś strzelę sobie w kolano.
BACH!
- Auuu!
To, jak już wstęp mamy za sobą przejdę do meritum sprawy. Zbliżają się święta Wielkanocne, czyli okazja do jedzenie przez miesiąc resztek z Wielkiej Niedzieli. Swoją drogą jest to fascynujący zwyczaj! Przez dwa tygodnie przed świętami gotuje się potrawy, które niby trzeba zjeść wciągu dwóch dni. Po tych dwóch dniach zostaje tego tyle, że można by wykarmić afrykańską wioskę. W związku z czym wpada się na genialny, w swej prostocie, pomysł i zaprasza gości, którym po obiedzie, podwieczorku i kolacji daje się część co zostało.
Niestety plan ten ma jeden szkopuł, który nie daje gospodarzom spać spokojnie, bo zaproszony dzwoni następnego dnia i zaprasza do siebie na „kawę”. Kawa przeradza się w obiad, podwieczorek i kolacje, a na odchodne dostaje się część tego co zostało. Trwa to aż do wyczerpania zapasów, bądź do czasu, kiedy jedna ze stron nie znajdzie sposobu, żeby zrezygnować ze spotkania. Zazwyczaj jest to nagła-okoliczność-niecierpiąca-zwłoki. Jako, że są to święta wielkanocne, to po prawdzie nagłą-okolicznością-niecierpiącą-zwłoki okazuje się puszczany w telewizji od zarania dziejów, Gliniarz w przedszkolu.
Cały proceder kończy się mniej więcej po miesiącu. Wtedy na obiad dostajemy to co zostało - bliżej nieokreśloną berbeluche, mającą śladowe ilości schabowego, sałatki warzywnej, skarpety, lokalnej gazety i starej baby, która wpadła przez przypadek do garnka.
 Po miesiącu człowiek wstaje wreszcie od stołu. Czuje się, jak gruba berta, ewentualnie jakiś Moby Dick. Toczy się do łazienki. Wdrapuje się na wagę. Jej wskazówka niebezpiecznie odchyla się od zera i człowiek już zaczyna sobie tłumaczyć reakcję wagi nagłym wzrostem ciążenia, jakimś złym ułożeniem księżyca. Planuje pójść na siłownie, zacząć zdrowo się odżywiać, ale…
Ale…
Ale się okazuje, że schudł! Waży pół kilograma mniej niż przed świętami! Cud!

Kolejna sprawa to obdarowywanie się prezentami. Proceder równie okrutny co wtrynianie w siebie pięć razy dziennie tego samego jadła.

Co roku, większość z nas, o ile sama nie powie czego chce, dostaje coś co następnego dnia wyląduje na całej stercie Niechcianych Prezentów. Dawać jest dobrze i po chrześcijańsku - spytajcie o to Sashę

 – ale żebyśmy tak jeszcze dawali z głową, to byłoby też mądrze.

piątek, 20 marca 2015

S.E.R. mówi, że:



S.E.R.wus Ludziska!

Przypadła mi w udziale, ta część blogu, która związana jest z książkami.
W takim wypadku musicie się liczyć z moim zdaniem, a brzmi ono następująco:
- Pisanie o książkach, ma taki sam sens, co oglądanie filmów, o filmach. Czytanie o książkach nie daje tyle satysfakcji, co przeczytanie DOBREJ książki. Dlatego proponuję w tym miejscu przerwać lekturę, tego nic niewnoszącego artykułu i pochwycić z półki ostatnio napoczętą książkę[1].

piątek, 13 marca 2015

Lśnienie z Doktorem Snem






















Tym razem macie okazję przytać artykuł gościnny, przesłany nam przez: Obejrzyj-Przeczytaj-Zagraj...bądź nie.




Lśnienie z Doktorem Snem


Nie wracam zbyt często do przeczytanych książek. Głównym powodem jest fakt, że brakuje mi na to czasu. Wolę przeczytać coś nowego, niż odświeżać to, co już przeczytałem. Poza tym, najzwyczajniej w świecie obawiam się, że z świetnych wspomnień zostaną tylko zgliszcza. Oczywiście, zdarzają się wyjątki.